Panie doktorze, wszystko mnie wkurwia!

SPIS DO JADŁA:



--> powrót<--

Wywiad, czyli o Fafkulcu słów parę

ja

Ci-co-się-mi-wpisali-byli do księgi



TROCHĘ WIĘCEJ NIŻ SŁOWA


Napełnij pusty brzuszek

nakarm

acapella.pl



Jak masz ochotę, to napisz do Fafkulca emaliowaną wiadomość:

napisz



Starocie
2007
Czerwcowe Majowe Kwietniowe Marcowe Lutowe Styczniowe
2006
Grudniowe Listopadowe Październikowe Wrześniowe Sierpniowe Lipcowe Czerwcowe Majowe Kwietniowe Marcowe Lutowe Styczniowe
2005
Grudniowe




godz: 22:39 data: 2007.06.15
ogłoszenie porządkowe





Szanowni Czytacze,

Biorąc pod uwagę niezwykłe okoliczności przyrody, które zgodnie z porą roku bujnie i bardzo dynamicznie się intensywizują… (czyli cholerne reklamy, co Panie Doktorze już nie tylko mnie to wkurwia):

Zawiadamiam uprzejmie, że ewentualne (i kładę nacisk na to słowo w związku z chwilową zniżką koordynacji psychicznej) nowości pojawią się w nowym obejściu, do którego uprzejmie zapraszam (przyszłościowo.)


--> NOWE FARMAZONY FAFKULCA <--
(uwaga- mała podpowiedź dla twardzieli: ten napis to link, wystarczy kliknąć i już ;-D )



Archiwum na razie zostaje tu, bo ja nie umiem sprzątać.

Pozdrawiam i proszę o zaktualizowanie namiarów na eF. w swoich świadomościach.

Wyrazy szacunku.

Fafkulec, którego wszystko…






fafkulcowato
Komentuj(3)


godz: 14:01 data: 2007.05.31
wleci taka cholera

Wkurzają mnie robale. One albo są naprawdę takie durne, albo tylko cholernie złośliwe i miażdżąco upierdliwe.
Wleci taka cholera nawet najmniejszą dziurką, szparką, niedomknięciem albo niewiadomo czym.
Ale wylecieć już nie umie. Nawet jak jej się okno otworzy. Tylko buczy, brzęczy, tłucze się po pokoju, drze mordę, odbija się od szyby, lampy, ucha (brrr), twarzy, czy ląduje w jedzeniu, względnie napitku.
Ja wiem, że nasi bracia mniejsi, że też stworzenie ma prawo do życia, ale uch... No czy on musi akurat "na moje niebo wlatać?!" Mało ma łąk, lasów, bagien, pastwisk, zagajników, cholerajasnapsiakrew?!

A poza tym wybitnie bawi mnie ostatnia dyskusja na temat podjudzającego do straaaaszliwego homoseksualizmu Teletubisia, aseksualnej Mamusi Muminka, a także Pyzie (Na polskich dróżkach), która ponoć zwykła ku..ą była :)

Dorabianie magicznych teorii do wszystkiego zawsze było fajne. Na studiach na przykład pozwalało przetrwać różne opały (bo choć Prof. dr schab. przeważnie nie wierzył w nasze tłumaczenia, to doceniał wysiłek i poczucie humoru.)

Ale żeby tak na serio?!
No nie. To mnie już zdecydowanie przerasta.
Pozostaje tylko pusty śmiech.



Bonusowo: miałam przekoszmarny sen.
Że byłam na USG i się okazało, że trojaczki.
Obudziłam się oblana zimnym potem i w takiej panice, że mała bania.

Doprawdy. Skąd się biorą takie koszmary?! (Nie żebym miała coś przeciwko przyrostowi naturalnemu jako takiemu, ale żeby tak tryplet z bomby? Kurde. Od razu na samą myśl, poczułam się niewyobrażalnie zmęczona.)

fafkulcowato
Komentuj(13)


godz: 18:59 data: 2007.05.26
retyyy

Takiej burzy to już dawno nie było.
Kurcze.
A taki nagły błysk w środku nocy sprzyja przemyśleniom (skoro i tak już się nie śpi.)

Błysk, blask, jasność przeogromna

Iskierka zaczyna żarzyć się odrętwiałych zwojach. Znowu zaczyna się gonitwa myśli.

Łuuuch. Jutro znowu będą drzeć na mnie te swoje niedouczone, przechodzone, komunistyczne mordacze.

wruuum…wruuummm…

Ponure buczenie jakiegoś oddalonego groma. Fajnie ma ten grom, że jest daleko. Tylko czemu ze mnie kpi, podkpiwa, normalnie?

Gdybym tylko miała więcej odwagi niż mam. Gdybym mogła któregoś dnia po prostu nie musieć tego tamtego i owego.

Błysk, sru, jeb, trzask... oł jeee znak z niebios!

Chciałabym nie musieć (przynajmniej na czas bliżej niedookreślonego ‘na razie’ nie musieć tego, co jednakowoż muszę póki co.)
Chciałabym skończyć wałkować ten mój wielki popis intelektualno-tabelkowo-interpunkcyjny i zakończyć z czystym sumieniem ten etap edukacji, który w sposób niezamierzony jakoś się niemiłosiernie ciągnie.
Chciałabym znaleźć okulistę, co na potrzeby me pilne komunikacyjne nie zajrzy mi w oko, tylko zapyta z tabelki. Żeby umiał udawać wzorowo, że nie ma pojęcia o soczewkach tkwiących w moich oczach.

gruuuu…bum bum wrrr… no już dobrze. Wiem. Farmazony. Znowu.

Błysk, sru, jeb, trzask... o taaa. Prawdziwe olśnienie przydałoby mi się zdecydowanie.

A tu tyyle do zrobienia. I późna noc. Niewyspana będę.
A zasnąć nijak, motyla noga.

jeb sru trzask, o wieczna jasności
gruuuu bru bum bum wrrr


Ech. Po cholerę komu przemyślenia.
Tylko się człowieku zdołujesz.

-i co pan zrobisz? nic pan nie zrobisz-

fafkulcowato
Komentuj(4)


godz: 19:54 data: 2007.05.21
upierdliwość ma

Dla Dott przypomnieniowo :)






oraz

Mam upierdliwość pewną.
A ja strasznie nie znoszę wszelkich upierdliwości.

--- słędzi, słędzi, słędzi ---


Bo wtedy wiadomo - Wszystko mnie... Panie Doktorze.-

Miałam na buzi coś. Denerwowało mnie.
Dostałam maść.
Maść wyżarła mi na dobry początek kawałek czasu i portfela ( w celu nabycia).
Następnie wyżarła mi twarz. Mam wrażenie, że być może nawet z kawałkiem mózgu.

--- słędzi, słędzi, słędzi ---


Nie wiem cholera co tam w niej jest. (To znaczy właściwie niby wiem, ale jaką mam pewość, że oni nie kłamią na tej ulotce?)
Bo trochę pomogło na coś, ale
--- słędzi, słędzi, słędzi !---


Szczypie, swędzi, czerwona morda, skóra dziwna.
(Pytałam, podobno to nic i tak ma być?! Motyla noga!)

--- słędzi, słędzi, słędzi ---


Jak mnie samo nie zeżre na śmierć , to sama stracę cierpliwość, bo

--- słędzi, słędzi, słędzi ---


i zadrapie się na amen.






fafkulcowato
Komentuj(4)


godz: 23:20 data: 2007.05.18
ja zwajjujeee!!!

Tylko spokój.
Tylko spokój może mnie uratować.
Oddychaj głeboko. I raz. I dwa. Wdech-wydech.
Omm Tommm Omm Tomm
I'm so chilled-out nam ram ram...

--- zamysł filozoficzny ---

Czy jest jakikolwiek sposób, żeby do ludzi docierało to, co się do nich mówi?
Czy określenie "nie ma" oznacza od jakiegoś czasu coś innego, niż mi się zawsze wydawało, tylko nikt mnie o tym nie powiadomił?
Dlaczego niektórym ludziom nie sprawia problemów wymaganie podpisania umowy z firmą, której nie ma. (Na amen. Zbankrutowała. Totalnie.)
Czy różnica pomiędzy pojęciami 10000 koron duńskich a 10000 PLN jest tak trudna do wychwycenia?


--- pokontemplacyjny wniosek ---

Nie znoszę, jak ktoś mi wmawia, że ja coś MUSZĘ, kiedy wcale nie muszę. (Nieźle się zdziwią, jak im niedługo zacznę to udowadniać. Że nie muszę. Nie muszę tego, nie muszę tamtego. Że ja w ogóle nie muszę po prostu dla nich pracować, no.

--- ciężkie umysły? ---

Ogólnie to tak.
Jest w otoczeniu tylko jedna osoba, która potrafi się zająć pewną sprawą.
Umie to przeprowadzać po prostu.
Ale w tym wypadku twierdzi, że nie da rady.
Jaki sens jest w zmuszaniu innych do zrobienia tej rzeczy, na znak swojej wszechwładności? (Skoro naprawdę się nie da! Gdyby się dało, to ten człowiek by to wykonał. A reszta- nawet gdyby się dało, to i tak nie umie...?)


fafkulcowato
Komentuj(4)


godz: 14:38 data: 2007.05.15
bym ciała sfakować to wszystko?

Pomarzyć można, ale odwagi nieprzerwanie brak. -tchórzliwe nico-
Ja zwariuję (do reszty) któregoś dnia jak nic.
W dodatku czuję, że ten "któryś" dzień się zbliża.
Znacznie.
I ma nieświeży oddech.
Platfusa też.

--- I co pan zrobisz? ... Nic pan nie zrobisz ---

Job? Fuck It! by Packard Jennings


















fafkulcowato
Komentuj(10)


godz: 12:27 data: 2007.05.11
wspomnienia ach

***
bo kiedyś na przykład miałam dolegliwości brakogalaretkowoagrestowe
i nagle pocztą przyleciały lekarstwa od Żaby
(która lubi uraczać różnymi radościami, na przykład motylem, co sobie siedzi u mnie na oknowej szybie niezależnie od pogody i wzbudza powszechną zazdrość!)
a zawartości było tak duuuużo, że koperta się rozleciała
ukochana nasza Poczta Polska wykazała się niezwykłym bohaterstwem
i szczerze mnie zamurowało
jak dostałam przesyłkę- pękniętą kopertę zgrzaną dookoła fachowo folią, z urzędową adnotacją na odwrocie pod tytułem "Przesyłka nadeszła uszkodzona. Zabezpieczono. /data podpis..."(nieczytelny niestety, a bym poszła i uściskała!)

wniosek: nie zawsze jest tak całkiem tragicznie, jakby się mogło wydawać
nawet PP umie zaskoczyć

***
a w jeszcze inne kiedyś
w urodzinową samotnię wtrąciła się słodko i znienackowo Skafandra
obdarowując mnie niezawodnym towarzyszem życia, który:
-nie awanturuje się
-nie wymaga ode mnie
-nie zapomina o co prosiłam
-nie wyrzuca ważnych umów przed końcem ich obowiązywania
-nie karze mi się leczyć
-nie pożycza ode mnie pieniędzy
-nie pali papierosów
-nie nadużywa alkoholu
-nie twierdzi, że się spasłam
-nie pyta gdzie ja byłam, jak w niebie cycki rozdawali
-nie sugeruje, że z takim dupskiem to powinnam kupować dwa bilety na pociąg

ideał po prostu
(nie wspominając o załączonej do całości najuroczejszej laurce)

a potem jeszcze nastąpił refren tej pięknej pieśni
i na święta (których OCZYWIŚCIE nie lubię, bo -Panie doktorze wszystko mnie... i takie tam )
przyleciała na najgłupszego-anioła skrzydłach księga pocieszenia
zamiast mędzenia, w święta sobie czytałam i się zaśmiewałam jak głupek

***

albo na przykład Fizia przyśle z innego świata kartkę jedynąwswoimrodzaju, speszaledyszyn i wogle

***

albo Zielony sprezentuje śliczną puchę pełną puch pełną napojuuu z komentarzem, że potem w tą puchę mogę załadować sobie co Tylko chcę! (ach?!)

i pożycza skarpetki, po niezwykle ciężkim przypadku zamoczenia

***

i taka Lucrecia co nagle w czasie spaceru pyta o różne przypuszczalnie możliwe formy zagłady ludzkości i domaga się popartych naukowo odpowiedzi na trudne pytania, wystawiając na próbę mój pogrążony ostatnio w marazmie umysł
albo nagle i bez uprzedzenia oświadcza chęć teorytycznego oddania mi domniemanej połowy ewentualnej wygranej w totka...

***

i Rinonka co pisze lokowate maile
i Kot, który odbywa poważne rozmowy gie-gowe
i Fizia co noc zarywa, żeby o wszystkim i niczym postukać
i Dott co znienacka kocha na pocieszenie
i Dzierżka z Jakubkiem co nagle się pojawiają zaskakująco
i Zimno co nie zapomniało
i Passkuda, co już tyle czasu trwa
i DonPinPon szalona, która nie rozumie mojego języka (!)
i AdEwMa +Ka

oraz
WSZYSCY, KTÓRYCH NIE SPERSONALIZOWAŁAM, A KTÓRZY BYWAJĄ PRZEZ MOMENT WŁAŚNIE DLA MNIE-I POŚWIĘCAJĄ DLA MNIE KAWAŁEK SWOJEJ MYŚLI, ZUŻYWAJĄC DLA MNIE SWOJĄ KLAWIATURĘ

(oprócz przypadków trafienia tutaj po wyszukiwaniu w Googlu: "panie w bieliźnie", "żona mnie wkurwia", "erotyczny masaż" i "seksi dziurki" (wtf.!?)
Dzięki Skafandrowej namowie założyłam sobie magiczny licznik, co mi pokazuje różne straszne rzeczy- właśnie takie na przykład. uuu!)

***

dlatego ogłaszam wszem i wobec, że depresje nie mają racji bytu
bo jest na świecie mnóstwo niezwykłych ludzi
i jeszcze jakbym tylko rzadziej się na wszystko wkurzała, to byłoby całkiem si

teraz czujcie się wszyscy bardzo docenieni i wyróżnieni
a także obdarzeni wielkim szacunkiem

i nie mam pojęcia czemu mi się tak nagle zebrało
ale podejrzewam, że nawet dzisiejszy opiernicz w robocie co mnie czeka nieuchronnie, zniosę z być może mniejszą histerią niż zwykle

może nawet nie będę już mieć ochoty na cytowanie mojej przeuroczej Cioteczki, która w takich chwilach zwykła wykrzywiać buzię w podkówkę i jęczeć "idę się rzucić z Węzła Franciszki Cegielskiej" (roztkliwia mnie konkretne wskazanie punktu w mieście wraz z podaniem pełnej nazwy. niezmiennie w takim kontekście)


fafkulcowato
Komentuj(9)


godz: 13:03 data: 2007.05.8
łyżka dziegciu


ja wiem, że starszych ludzi trzeba szanować
ja wiem, że oni prawdopodobnie ciężko przepracowali całe życie, odchowali dzieci
że potencjalnie przeżyli okropności wojny
że wiedzą co to prawdziwa bieda, głód, chłód
a ja jestem tylko "rozpuszczonych bachorem wychowanym na cukierkach i bajkach" (nieprawda!)

ale doprawdy
pomimo tej całej wiedzy
nie umiem nie dostawać szału, jak w przychodni te wszystkie babcie rzucają się krwiożerczo do gardeł sobie nawzajem, a także wszystkim, którzy wejdą pod linię obstrzału

"a pani jaki ma numerek!?" (skąd u nich nagle tyle sił i energii? jeszcze przed chwilą mdlała na tym krzesełku, a teraz czujnie rzuca się na ofiarę, która w swej niewiedzy śmiała przekroczyć cienką czerwoną linię, widoczną tylko dla napastnika... niczego nieświadome ofiary wchodzą jak na pole minowe)



"bo ja jestem PIERWSZA na dziewiątą!!!" (a nie można normalnie powiedzieć? trzeba tak drzeć tego mordacza?...poza tym jest ósma zero siedem)
"bo wie pani, jak ja byłam u neurologa, a potem u urologa, a potem on mi dał skierowanie do sercowca (?!) a ja to jestem bardzo chora i mam terakotę na oczach..." (WTF? kataraktę chyba?! whatever. tylko spokój może nas uratować. starsza pani, pewnie samotna, nie ma z kim pogadać. szacunek dla starszych, szacunek dla starszych, szacunek dla starszych.)
"...i mię wtedy ta opiekunka...ale! co to była za kobieta i ją nawet mąż zdradzał!..." (Boże daj mi siłę)

po opisie czterech chorób przewlekłych
siedmiu pobytach w szpitalu (naprawdę bardzo mi przykro)
trzech opiekunek
niepowodzeniach zawodowych córki
i podłej kurwy, która się biednemu, kochanemu synalkowi jako żona trafiła
a także przeżywaniu, że czeka ją wyjazd do sanatorium i jak ona wytrzyma tyle godzin w pociągu chyba musi krzyżówkę kupić ale to nocny co będzie jak jej światło wyłączą a ona i tak nie zaśnie bo nawet w domu to musi mieć całkiem ciszę i spokój i nawet sobie brązowe rolety zamontowała bo ma wszystkie okna od wschodu i ja rano razi i wooogle
oraz w przybliżeniu po jakichś pięciu atakach na różne nieświadome ofiary ("ja jestem PIERWSZA! ja mam NUMEREK! wrrrr") oraz toczeniu piany z pyska (a po co to? przecież tu kurna wszyscy mają numerki)
nie wytrzymałam
i poszłam sobie popatrzeć przez okno
długo, intensywnie i z wielką pasją
i tam doczekałam swojego wejścia (tak! k...a! MAM numerek, MAM! maaaam!)



doprawdy niedobre ze mnie stworzenie
socjopatka jakaś
co ja chcę od miłych starszych pań

fafkulcowato
Komentuj(7)


godz: 17:15 data: 2007.05.2
bo to jest tak

jest tyle do zrobienia
tyle do zrobienia i tak mało czasu
tak mało życia
w dodatku kiepskiej jakości

zasypiam-nie
zapadam w odrętwienie chwilowe, nocne
a w głowie nie zatrzymuje się kołowrotek myśli lista spraw do załatwienia, lista własnych słabości

nastawiam zawsze przynajmniej dwa budziki
a i tak zrywam się nerwowo pół godziny przed tym pierwszym i serce wali jak oszalałe (a przecież spokojnie, wszystko w porządku, nie zaspałaś, od sześciu lat przecież kurwa nie zaspałaś to co panikę siejesz!?)
i już mi ciemnieje we łbie niepotrzebnie
ale tyle do zrobienia
śniadanie, nie bo żołądek ściśnięty
herbata, nie nie chce mi się ciepłego, sama się gotuję
a to słońce co tam jak świeci idiotycznie
kpi, naigrywa się, prowokuje
ja pier....

prysznic szybko, orzeźwiająco
ku..a znowu ten pojeb z góry leje i leje tę wodę
na łeb mi kapie
nie myśleć nie myśleć (mam nadzieję, że nie sika pod prysznicem?) nie myśleć!
wstrzymać oddech, nie wdychać grzyba, który lubieżnie rozkwita na suficie



szybko szybko
telefon dzwoni, ja pier...ę kto o tej porze, kiego grzyba
- nie wiem! nie mam! nie mogę! nie przyjdę!- ku..a-
=Taaak, słucham... Ależ skąd...oczywiście...tak...proszę bardzo...oczywiście, będę. Tak, mam. Tak, prześlę. Dziękuję. Do widzenia=
-zero asertywności. tchórz wieczny. sieroctwo nieuleczalne.

do sklepu-nic nie zjadłam przecież znowu, chociaż ze sobą coś wezmę
jezu a tam jakaś straszna baba rozwaliła się z tym wózkiem zakichanym na dwa pasy szoping-autostrady i zwiedza cholera psia ją mać
-won! k..wa z drogi babolcu przebrzydły, nie widzisz, że mi się spieszy?! skręcaj z drogi na pierogi-
=Przepraszam, przepraszam, przepraaaaszam hmm hmm prze-pra-szam!=
matko
co jest? wojna idzie?
tyle ludzi przy kasie
nie zdążę
nie zdążę
motyla noga
odkładam zakichany kefir i inne tam, bez łachy, wcale nie jesteście mi potrzebne
jedzenie i spanie to średniowieczne zabobony
sru!

spieszę się spieszę się spieszę się
a tam czerwone światło i czerwone
spieszę się, kwitnę na tym przejściu cholera- pogoda nie wiadomo jaka, albo słońce grzeje i się rozpływam albo mi wieje
czizys

autobus autobus!
co on pojechał już? on się spóźnia?, ja się spóźniam? zegarek się spóźnia?
czizys!
spokojnie, spokojnie, po co się denerwować?! po co?
jest, cholera, jest
kasownik nie działa
jaaasne

przepraszam
przepraszam
przepraszam
=rusz się cholerny oblechu, jasna cholera, i jak się poruszasz środkami komunkacji publicznej to umyj się przynajmniej raz w tygodniu, cholera jasna psia krew=
khhh prze-pra-szam!
(dlaczego ja muszę zawsze za wszystko przepraszać, że co , że żyję?! że chcę cholerny bilet skasować?! normalny w dodatku. całe dwa złote. matko)

szybko szybko
i już mnie mdli, ściska, męczy, zaraz odjadę
(czy ja się już nigdy nie nauczę, że jak z pustym żołądkiem wsiadam do jakiejkolwiek aftamaszyny, to zaraz mnie mdli?)
o matko, szybciej, szybciej jedź pan kurna bo tu zdechnę
bleee
uuuu
jasne. czer-wo-ne. jedno za drugim. psia ich mać. jaaaasne

oddychaj głęboko
spokojnie

no kurwicy dostaję, no całkiem bez powodu, od samego rana i tak w kółko
agresja nieuzasadniona –Panie doktorze wszystko mnie wkurwia-

potrzebuję dobrego psychiatry (lecz się!)
albo nawet- co gorsza- wakacji?!


fafkulcowato
Komentuj(9)


godz: 17:49 data: 2007.04.26
trzymajcie mnie, bo zabiję

nożeszkurwajegomaćiskrzypce

jeżeli On od jakiegoś czasu wspomina, że potrzebuje Coś, tylko tego nigdzie nie ma i nie można dostać i google
a ja się na to Coś przypadkiem w sklepie natykam, to chyba normalne, że kupuję, nie?
a dlaczego kupuję? no przecież cholela nie ze złośliwości

a potem się okazuje, że to jest niekompletne, bo w pudełeczku brakowało jakiegoś tam elementu
(czy mi się kiedykolwiek, cokolwiek uda?! chodząca katastrofa)

(no przepraszam jaśnie pana, że nie wybebeszam w sklepie wszystkiego, żeby sprawdzić, czy PRZYPADKIEM nie zapomnieli dołączyć jakiejś pieprzonej pałeczki do czegoś tam!)

dobra
ja kulturna jestem niesłychanie
przepraszam, chciałam dobrze, daj to, oddam jak się da (przecież mam paragon)
/// albo przynajmniej się dowiem, czy inne też nie mają pałeczki, bo tak już jest
czy też ja mam takiego pecha, sieroctwo kopane///
buch spowrotem do torby

i dzień się skończył
(no skończył się zaraz po "i co, obrażona jesteś?" "NIEEE!!! wrrr...")

rano torba na ramię
po drodze wykrajam ekstra 5 minut, żeby pójść do miejsca nabycia niekompletnych-bezpałeczkowych-Cosiów
już stoję przed sklepem, sięgam do torby

co jest cholera jasna psia krew

NIE MA!!!

trzask prask, wybebeszam torbacza
tysiące rzeczy, ale Cosia nie ma

telefon powodowany siłą woli sam prawie wysyła wiadomość "Gdzie mi Cosia ukradłeś?!"

pik-pik: "Coś funkcjonuje"
(już ja Cię cholera znam, funkcjonuje, ale pewnie przy jakiejś kombinacji, a i tak będziesz potem stękał. o, nie !)

wiadomość zwrotna: "Złodziej, oszust. Cholera. Przecież używanego mi nie przyjmą!"

ciiisza

cholerajasnapsiakrew

no utłukę jak wrócę do domu, normalnie utłukę
aortę przegryzę



fafkulcowato
Komentuj(14)